WYPŁOSZENIE UKRYWAJĄCYCH SIĘ

Ryszard mówił głośno, aby wypłoszyć w ten sposób ukrywają­cych się. Stanął w drzwiach. Sterty narąbanych drew sięgały dachu, wypełniały całą przestrzeń komórki. Między porządnie ułożonymi sągami drzewa mogło ukrywać się paru ludzi. Pod­jęcie próby przeszukania szopy było niebezpieczne. Dlatego cofnął się, a Wysoki Orzeł podbiegł do płonącej chaty i przyniósł ognistą głownię. Cisnął ją do wnętrza i zatrzasnął drzwi. Po chwili smolne szczapy zapłonęły. Kłęby dymu poczęły oplatać szopę, a tu i ówdzie zachybotały płomienie. Ryszard i Wysoki Orzeł przyczajeni po obu stronach wejścia do szopy czekali. 

Witaj na stronie! Jestem z zawodu przedszkolanką, mam ogromne doświadczanie do pracy z dziećmi chcę dzielić się z Wami moja wiedza w tym temacie. Zapraszam do regularnego odwiedzania mojego serwisu.