W ŚRODKU OSADY

Wtedy właśnie rozległ się cieniutki gwizd i długa strzała wbiła się głęboko w jego krtań. Osadnik chwycił się za gardło, zatoczył i charcząc runął na plac oblany księżycowym światłem. Ryszard poderwał się spod parkanu i pobiegł dalej. Minął jakąś szopę i zatrzymał się pod domem pioniera. Dostrzegł po przeciwległej stronie przemykającą sylwetkę Wysokiego Orła. Porozumieli się ruchem rąk i posuwali się dalej. Gdzieś znowu j zaszczekał niespokojnie pies, ale zaraz krótko zaskowyczał i umilkł. Ryszard był już w środku osady. Zatrzymał się w cieniu okapu,gdy spoza ściany budynku wyrosła przed nim ludzka postać. Zaskoczony wartownik z wahaniem zapytał. Kto wy, sir?…Zamiast odpowiedzi otrzymał potężny cios kolbą. Nim wróciła mu przytomność, leżał związany z zakneblowanymi ustami.Ryszard odciągnął go daleko od budynku i pozostawił na podwórzu.

Witaj na stronie! Jestem z zawodu przedszkolanką, mam ogromne doświadczanie do pracy z dziećmi chcę dzielić się z Wami moja wiedza w tym temacie. Zapraszam do regularnego odwiedzania mojego serwisu.