TO INDIANIE

Wzrok Sawoya padł nagle na leżący w głębi podwórza przed­miot. Przetarł oczy. Do licha! — sapnął. — Chyba się mylę… — Ruszył szybko. Pochylił się nad związaną i zakneblowaną postacią. — A to co?..zdumiał się.Pośpiesznie począł rozplątywać sznury. Nie wziął z sobą noża. Opornie mu to szło. Wreszcie uwolnił leżącego z knebla. War­townik chwytał łapczywie powietrze.Alarmujcie, Louis! — powiedział z wysiłkiem.Na skraju lasu zakrzyczał znów orzeł. Stary pionier podniósł się. W ułamku sekundy zrozumiał nadciągające niebezpieczeń­stwo.Wstawaj!  zawołał do leżącego jeszcze wartownika. — To mogą być Indianie…Chwycił strzelbę. Grom wystrzału zadudnił nad osadą. W tym momencie długie wołanie orła wdarło się po raz trzeci w świt.

Witaj na stronie! Jestem z zawodu przedszkolanką, mam ogromne doświadczanie do pracy z dziećmi chcę dzielić się z Wami moja wiedza w tym temacie. Zapraszam do regularnego odwiedzania mojego serwisu.