SZALEJĄCE MORZE OGNIA

Weszli pomiędzy płonące zabudowania. Zaczęli przeszuki­wać podwórza. Wokoło pustka. Jedynie fajerwerki iskier zmie­szane z dymem strzelały w górę z zapadających się stropów i walących się ścian. Morze ognia szalało. W pobliżu zabudowań Wattera stała nie tknięta płomieniami szopa. Obeszli ją i ostrożnie podchodzili doń z dwóch stron.Jeśłi trampi wcześniej nie wymknęli się z pierścienia oblegają­cych, to mogli tu znaleźć, przynajmniej na pewien czas, bezpiecz­ne schronienie. Stojący obok szopy pniak z porzuconą siekierą i stertą narąbanych polan kazały domyślać się, że składano w niej drzewo na opał. Podeszli do wejścia. Kos gwałtownie pchnął drzwi i odskoczył. Cisza. Ostrożnie zajrzał do środka. Wysoki Orzeł ze strzelbą gotową do strzału stał z boku. We wnętrzu nie poruszył się nikt. Ułożone w sągi leżały smolne szczapy.Podpalimy, Orle, to drewno. Przynieś płonącą żagiew!

Witaj na stronie! Jestem z zawodu przedszkolanką, mam ogromne doświadczanie do pracy z dziećmi chcę dzielić się z Wami moja wiedza w tym temacie. Zapraszam do regularnego odwiedzania mojego serwisu.