ŚMIGNIĘCIE PŁONĄCYCH STRZAŁ

Po­czątkowo Indianie odpowiadali strzałami, a potem otaczający pierścień czerwonoskórych umilkł. Osadnicy także strzelali coraz rzadziej, aż złowroga cisza rozpostarła skrzydła nad sa­motnym osiedlem białych. Tecumseh przyłożył bizoni róg do warg, by wzmocnić donośność swego głosu.Hej, blade twarze! — zawołał po angielsku. — Jesteście otoczeni. Poddajcie się! Darujemy wam życie i wolność, jeżeli odejdziecie na zawsze z ziemi naszych ojców.Przez dłuższy czas biali milczeli, a potem zadudniły ich strzel­by. Kule z gwizdem uderzały w pnie, obcinały gałęzie, nie czy­niąc wśród oblegających szkody. Wódz Szawanezów dał znak. Między drzewami zamigotały złote iskry. Potem śmignęły płonące strzały.

Witaj na stronie! Jestem z zawodu przedszkolanką, mam ogromne doświadczanie do pracy z dziećmi chcę dzielić się z Wami moja wiedza w tym temacie. Zapraszam do regularnego odwiedzania mojego serwisu.