NÓŻ W RĘCE

Wtem zaskrzypiał dach. W tumanach dymu ukazały się na nim dwie sylwetki ludzkie. To byli trampi. Gun­ter zeskoczył na tyły szopy, a Connel parę metrów za plecami Wysokiego Orła. Indianin wypalił, ale strzał był niecelny. Connel popędził w kierunku płonącej wsi. Nie było czasu na ponowne ładowanie strzelby. Wysoki Orzeł błyskawicznie podjął spod pniaka porzuconą siekierę. Zamachnął się i cisnął nią. Ostrze błysnęło w krwawych refleksach pożaru, zafurkotał w powietrzu trzonek. Jerry Connel wyrzucił ręce do przodu i runął twarzą do ziemi. Wysoki Orzeł podszedł do leżącego. Biały łowca skalpów, tramp wyzuty z ludzkiej godności, Jerry Connel, spoczywał w kałuży krwi. Ostrze topora głęboko rozorało mu kark. Głowarzestępcy ledwo trzymała się korpusu. Indianiii pochyfito lewą ręką chwycił bujne włosy trampa. W prawej dłoni błysnął nóż.

Witaj na stronie! Jestem z zawodu przedszkolanką, mam ogromne doświadczanie do pracy z dziećmi chcę dzielić się z Wami moja wiedza w tym temacie. Zapraszam do regularnego odwiedzania mojego serwisu.