Kategoria: Sposoby nauki

GNIAZDO MORDERCÓW

Watter nie poruszył się. Oblicze Guntera powlekło się trupią bielą. Kos wyjął z torby trzy związane razem skalpy. Gniazdo białych morderców nad Wąską Strugą i Wabash River musi zginąć — rzekł Tecumseh, odbierając je z rąk

PLUNIĘCIE W TWARZ

Ruszyli ku drzwiom. Szawanez nagle odwrócił się do Guntera i plunął mu w twarz.Kujot polujący na ludzkie skalpy — zasyczał. A Kos dodał od siebie:Wynoś się stąd, Gunter, i to daleko. Przebiera się miarka twoich zbrodni.’Zatrzasnęli

BITWA NAD WĄSKĄ STRUGĄ

Dawno minęło dwa razy podziesięć dni od pobytu Tecumseha w osadzie nad Wąską Strugą, a wódz Szawanezów nie podejmo-_ wał wojennych kroków, mimo że biali osadnicy nie opuścili zajętego terenu. Rozstawione wokół osady indiańskie czaty

PROŚBA O OPUSZCZENIE ZAJĘTEJ ZIEMI

Tak komentowali biali groźbę zniszczenia ich osady przez Szawanezów. Uspokojeni, coraz odważniej zapuszczali się w głąb kniei. Na wiele mil dokoła las był cichy, bezludny, zdawało się bezpieczny. Indianie bowiem unikali spotkań z osadnikami i za­cierali

KONIEC ZIMY

Zima dobiegła końca. Wiosenne słońce stopiło już śniegi. Wezbrane rzeki i leśne strumyki szumiały wzburzonymi wodami. Z rozmiękłej gleby wychyliły się pierwsze kiełki roślin. Na gałę­ziach drzew zaczynały zielenieć drobniutkie, delikatne listki. Wiatr niósł świeżą,

KAMIENNA TWARZ

Oblicze Szawaneza stężało w kamienną maskę. Gwałtownie odwrócił siię do przybyłych. Za co?… Dlaczego to uczynili?…Ktoś pokradł backwoodsmenom łaciate bizony, które ho­dują w swoich zagrodach.Kradzieży dokonali Indianie?Nie,A kto? — spytał Tecumseh, opanowując wewnętrzne wzbu­rzenie.Przez kraj Peoriów

ATAK NOCĄ

Tecumseh słusznie powiedział. Zaatakowali wieś nocą. Niewiele osób ocalało…Peoriowie stawili opór?Wojownicy walczyli.Ilu zginęło białych?Nie wiemy. Zabrali rannych i ciała poległych. Ale nie mogło ich wielu zginąć. Spadli na koniach na uśpioną wieś.Zapadła cisza. Tecumseh nerwowo przygładził

UDERZENIE W BĘBNY

Wojny jeszcze zaczynać nie można, ale za gwałt trzeba zapłacić gwałtem. A później załagodzić sprawę.Mądrość mieszka w duszy Czerwonego Serca. Na wojnę za wcześnie. Ale biali backwoodsmeni rozlali naszą krew, my rozlejemy ich. Biegnijcie do szautanów.

TANIEC ZWYCIĘSTWA

Do wieczora dudniły bębny szamanów, a na placu wojownicy z umalowanymi twarzami tańczyli wojenny taniec zwycięstwa. O świcie dwa oddziały, świetnie uzbrojone w broń palną, wyruszyły przeciwko backwoodsmenom. Dwustu wojowników poprowadził nad Illinois River młody wódz

JAK INDIANIN

Natomiast zasadniczą operację o poważniejszych rozmiarach postanowiono przeprowadzić nad Wąską Strugą. Stu pięćdziesię­ciu wojowników pod dowództwem Tecumseha i Czerwonego Ser­ca szło dwiema drogami nad Wabash River. Jeden oddział pro­wadził wódz Szawanezow, a drugi Ryszard Kos.

CZUWANIE NA STANOWISKACH

Jedynie cera i rysy twarzy zdradzały jego przynależność do białej rasy. Wiosenne roztopy utrudniały marsz. Ziemia w puszczy po­czynała pokrywać się świeżymi wąsami roślin. Pękały lepkie pąki na drzewach. Puszcza odurzała zapachem zieleni, a wiatr niósł

BYSTRE OKO TECUMSEHA

Przedzierając się przez słabo jeszcze’ ulistowione konary drzew, chybotała potwornymi, tajemniczymi cieniami i niepokoiła oczy wartowników. Bystre oko Tecumseha dostrzegło, że gwiazdy zaczynają tracić swą świetlistą intensywność. Za chwilę mrok nocy stężeje, aby na wschodzie ustąpić